Pierwsza „viagra dla kobiet” bliska rejestracji w USA

8 cze 2015 r.

Fot. Shutterstock

Prawdopodobnie zostanie wreszcie zarejestrowana w Stanach Zjednoczonych pierwsza „viagra dla kobiet”. „BBC News” informuje, że eksperci rządu amerykańskiego opowiedzieli się za dopuszczeniem jej do użycia.

Starania o zarejestrowanie flibanseryny, leku nazywanego „viagrą dla kobiet”, prowadzone są od 2010 r. Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) dwukrotnie jednak odrzuciła podanie w tej sprawie producenta tego preparatu. Głównym powodem była niewielka skuteczność leku oraz działania niepożądane, takie jak zmęczenie i zasłabnięcia.

Tym razem może dojść do rejestracji flibanseryny, gdyż nie zdarzyło się jeszcze, by opinia panelu doradczego nie została uwzględniona przez FDA. Dr Julia Heiman z Kinsey Institute Indiana University twierdzi, że nawet niewielka skuteczność flibanseryny w niektórych przypadkach może „czynić znaczną różnicę”.

Jedna z pacjentek, Amanda Parrish, która zażywała lek w badaniach klinicznych, przekonuje, że lek ten może pomóc niektórym kobietom przywrócić radość czerpania satysfakcji z uprawiania seksu, a nawet uratować związek. Dotyczy to kobiet, które nie odczuwają popędu seksualnego.

Nie wszyscy specjaliści się z tym zgadzają. Dr Adriane Fugh-Berman z Georgetown University w wypowiedzi dla “New York Timesa” stwierdziła, że lek ten jest dla kobiet bezużyteczny i szkodliwy.

Flibanseryna przeznaczona jest dla kobiet przed menopauzą, które skarżą się na tzw. zespół obniżonego popędu seksualnego (HSDD), nazywany potocznie oziębłością płciową. Cierpiące z tego powodu kobiety nie mają myśli i fantazji seksualnych, słabo też reagują na bodźce erotyczne i trudno je rozbudzić.

Środek ten początkowo był badany, jako kolejny lek przydatny w leczeniu depresji. Główny jego składnik, flibanseryna, zwiększa bowiem stężenie serotoniny, neuroprzekaźnika mózgu wpływającego na samopoczucie. Niestety, badania się nie powiodły. Flibanseryna okazała się kiepskim antydepresantem, ale u niektórych poddanych testom kobiet zauważono, że miały większą ochotę na seks.

Było to zaskakujące, gdyż leki przeciwdepresyjne raczej obniżają popęd seksualny, który zwykle i tak jest niski z powodu choroby. Dopiero badania Franco Borsiniego z włoskiego laboratorium farmaceutycznym Sigma-Tau wykazały, że flibanseryna poza serotoniną działa także na receptory dopaminy, neuroprzekaźnika wpływającego na odczuwanie przyjemności. A odczuwanie przyjemności związane jest też lepszym nastawieniem do seksu. (PAP)


comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!