Około 25 proc. chorych na POChP zapada też na raka płuca

28 lut 2013 r.

Fot. Shutterstock

Ok. 25 proc. chorych na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP) zapada także na raka płuca, dlatego powinni być stale monitorowani jako grupa szczególnego ryzyka. Kluczowe dla tych chorych jest unikanie zaostrzeń choroby.

Decydują one o jej postępie i mogą stanowić bezpośrednie zagrożenie.

 

Jak przypomniał w rozmowie z PAP kierownik Kliniki Chorób Płuc i Gruźlicy Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Zabrzu prof. Jerzy Kozielski, na POChP cierpi ponad 10 proc. dorosłej populacji.

 

To jedna z najczęstszych chorób układu oddechowego. Nieodwracalnie ogranicza przepływ powietrza przez drogi oddechowe na skutek przewlekłego zapalenia oskrzeli i oskrzelików oraz zniszczenia struktur sprężystych płuc i rozedmy płuc. Proces postępuje z czasem. Objawia się przede wszystkim dusznością, świszczącym oddechem, kaszlem oraz nadmiarem odkrztuszanej wydzieliny.

 

Choroba rozwija się zwłaszcza u osób powyżej 50. roku życia, aktywnych i biernych palaczy oraz osób narażonych na wdychanie szkodliwych pyłów lub gazów w miejscu pracy. Wczesne stadia POChP są często nierozpoznawane, głównie ze względu na niespecyficzne objawy. Tymczasem wczesne rozpoznanie zwiększa szanse na opóźnienie postępu choroby oraz ogranicza występowanie jej powikłań.

 

W ocenie specjalistów, POChP jest zbyt rzadko rozpoznawana i niedoceniana przez lekarzy i pacjentów jako częste i poważne zagrożenie. Nie wszyscy chorzy trafiają na badanie spirometryczne, które jest podstawowym narzędziem diagnostycznym.

 

„Część palących ma duszności i nie przywiązuje do tego wagi. Tymczasem każdy palący, który ma duszność i kaszel, powinien mieć zrobioną spirometrię, każdy palacz nawiasem mówiąc. Jeżeli jeszcze pracuje w warunkach narażenia na pyły, gazy, wyziewy chemiczne, to tym bardziej te badania powinny być zrobione. Wykrycie POChP to inne patrzenie na taką osobę w kontekście chociażby właśnie raka płuca” – zaznaczył prof. Jerzy Kozielski.

 

„Jeśli chory na POChP ma obniżone wyniki spirometrii, ma kaszel z dużym odksztuszaniem, jest palaczem i ma powyżej 55 lat, jego szansa zachorowania na raka płuc jest bardzo duża. Ci chorzy powinni być otoczeni szczególnym nadzorem i a priori traktowani jako potencjalni chorzy na raka płuca” – dodał.

 

Jak przypomniał pulmonolog, współczesna medycyna nie jest w stanie wyleczyć POChP. „Progresja choroby, jej postęp jest sprawą bardzo indywidualną. Jest fenotyp szybkiego postępu, związany z zaostrzeniami, i wolniejszego postępu, ale niezależnie od tego choroba jednak postępuje” – mówił.

 

Przyjmuje się, że ok. 20-25 proc. chorych na POChP umiera na raka płuca. Jako namiętni palacze zmagają się też z chorobami naczyniowymi - z tego powodu umiera jedna trzecia chorych, pozostali zaś z powodu niewydolności oddechowej spowodowanej samą POChP.

 

Jak zaznaczył prof. Kozielski, kluczowe w przypadku POChP jest zapobieganie jej zaostrzeniom, które mogą pogorszyć stan chorego i stanowią istotną przyczynę zwiększonej śmiertelności chorych. Zalecane jest zaprzestanie palenia, unikanie infekcji także poprzez szczepienia przeciw grypie i pneumokokom, stosowanie właściwej farmakoterapii oraz aktywność fizyczna.

 

Na całym świecie na POChP choruje około 44 mln osób. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przewiduje, że w 2020 r. POChP stanie się trzecią najważniejszą przyczyną zgonów - po chorobach układu krążenia i nowotworach.

 

PAP - Nauka w Polsce lun/ abe/


comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!