Lekarze: na endometriozę cierpi 1 mln Polek

27 sty 2011 r.

Fot. Shutterstock

Endometrioza, bolesna choroba, często prowadząca do niepłodności, jest ciągle mało znana w Polsce, choć cierpi na nią 1 mln kobiet. Tymczasem, ostatnio pojawił się skuteczny lek na to schorzenie – mówili lekarze 26 stycznia na spotkaniu prasowym w Warszawie.

Jest to pierwszy od 21 lat lek, który zarejestrowano w terapii endometriozy. Zawiera on progestagen (tj. syntetyczny odpowiednik progesteronu) o nazwie dienogest w dawce 2 mg. W badaniach prowadzonych wśród 600 pacjentek z tym schorzeniem wykazano, że lek nie tylko znacznie złagodził dolegliwości bólowe, ale też zmniejszył ogniska choroby, a u 20 proc. pań zupełnie je wyeliminował, co potwierdzono laparoskopowo. 

Jak ocenił Tomasz Paszkowski, kierownik III Katedry i Kliniki Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, nowy lek okazał się równie skuteczny, co starszy preparat zarejestrowany w terapii endometriozy (analog gonadoliberyny o nazwie octan leuprolidu), ale w odróżnieniu od niego nie ma uciążliwych działań niepożądanych. Starszy lek wywołuje sztuczną menopauzę, czemu towarzyszą spadek masy kostnej, uderzenia gorąca, zaburzenia: snu i libido.

Nowy środek może być bezpiecznie stosowany przez kolejne 15 miesięcy, a efekty jego działania utrzymują się przez pół roku. Do jego najczęstszych działań niepożądanych zalicza się bóle głowy, tkliwość piersi, spadek nastroju i trądzik.

Jak przypomniał prof. Włodzimierz Baranowski z Kliniki Ginekologii i Ginekologii Onkologicznej Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, endometrioza jest schorzeniem, w którym błona śluzowa macicy (z łac. endometrium) występuje w innych miejscach w organizmie. Zmiany chorobowe (tzw. wszczepy) mogą być umiejscowione na otrzewnej, na narządach jamy brzusznej (jajnikach, jelitach, pęcherzu moczowym). Znacznie rzadziej lokalizują się na płucach, a nawet w oku. 
„Ogniska te reagują na cykliczne zmiany hormonalne tak samo jak endometrium – okresowo złuszczają się, powodując krwawienia i stan zapalny, po czym odbudowują” – wyjaśnił prof. Baranowski.
Choroba objawia się najczęściej przewlekłym bólem brzucha i miednicy mniejszej (gdzie zlokalizowane są narządy układu płciowego i moczowego), bolesnymi i bardzo obfitymi miesiączkami, bolesnym współżyciem z partnerem, plamieniem między miesiączkami. Mogą też pojawiać się bóle w okolicy krzyżowo-lędźwiowej, ciągłe zmęczenie. 

Stany zapalne związane z ogniskami choroby prowadzą do powstawania zrostów w jamie brzusznej. Mogą one być przyczyną niedrożności układu pokarmowego, włóknienia dna miednicy, co powoduje silne dolegliwości bólowe, jak również niedrożności jajowodów i powstawania torbieli jajnika, a nawet zniszczenie tego narządu. 

Jak tłumaczył prof. Baranowski, endometrioza jest uważana za ważna przyczynę niepłodności, bo zakłóca procesy rozrodcze kobiety na bardzo wielu etapach, również rozwój komórek jajowych czy zagnieżdżanie się zarodka w jamie macicy.

Według eksperta, aż u 38 proc. niepłodnych kobiet przyczyną  problemu może być właśnie endometrioza. U 15 proc. pań, które na nią cierpią, nie występują żadne objawy, a chorobę diagnozuje się dopiero przy okazji leczenia niepłodności. 

Przyczyny schorzenia nie są do końca poznane. Uważa się, że najczęściej jest ona wywołana wstecznym przepływem krwi miesiączkowej przez jajowody, która następnie opływa narządy w jamie brzusznej. Obecne w niej komórki endometrium zagnieżdżają się wtedy w różnych miejscach. U części pacjentek ogniska endometriozy mogą powstawać z mało zróżnicowanych komórek, które pod wpływem hormonów płciowych przekształcają się w komórki błony śluzowej macicy. Swój udział w rozwoju choroby mają też zaburzenia w układzie odporności oraz czynniki genetyczne (choroba często występuje rodzinnie).    

Szacuje się, że endometrioza dotyczy 6-10 proc. pań w wieku rozrodczym (między 15. a 50. rokiem życia), mimo to jest słabo znana w społeczeństwie, jak i wśród lekarzy. „Kobiety, które na nią cierpią, często krążą między wieloma specjalistami i nie są właściwie leczone” – powiedział prof. Baranowski.  
Obecna na spotkaniu pacjentka Karolina Gilarska, członkini Polskiego Stowarzyszenia „Endometrioza” wspominała, że swoimi dolegliwościami odwiedziła urologa, gastrologa, proktologa, a na koniec skierowano ją do psychiatry, bo nikt nie mógł znaleźć przyczyny. Ostatecznie, chorobę potwierdzono u niej laparoskopowo. 

<< < 1 2 > >>

comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!