Prof. Czyżewski: media pomagają wynalazkom wyjść z szuflady

5 kwi 2013 r.

Pokazanie wynalazku w mediach to metoda, by nie leżał on dłużej w szufladzie, ale znalazł zainteresowanie inwestorów - mówi PAP prof. Andrzej Czyżewski. Opracowane przez jego zespół Cyber-oko wygrało telewizyjny plebiscyt na "Polski Wynalazek 2013 roku".

PAP: W jaki sposób za pomocą Cyber-oka można sprawdzać, na ile pacjent pozostający w śpiączce jest świadomy? Jak wygląda takie badanie?

 

A.C.: Na początku, w zupełnie podstawowym teście, trzeba sprawdzić, czy pacjent rozumie polecenia słowne. Pokazuje się mu np. dwa kubki: zielony i czerwony i prosi o pokazanie wzrokiem czerwonego kubka. Kiedy go wskaże, wtedy wiemy, że słyszy, potrafi wodzić wzrokiem, odróżniać kształty i kolory, czyli widzi. W następnych krokach zadania dla pacjenta zostają stopniowo wzbogacane, pozwalając w efekcie na wielostronną ocenę jego dyspozycji psychicznej.

 

PAP: Ilu pacjentów korzystało już z Cyber-oka?

 

A.C.: Kilkudziesięciu. Teraz na stałe w toruńskim zakładzie opiekuńczo-leczniczym fundacji "Światło" korzysta z niego dziesięciu pacjentów. Są już nawet pierwsi pacjenci wybudzeni ze śpiączki, którzy pamiętają pracę na Cyber-oku.

 

PAP: Czy macie już patent na ten wynalazek?

 

A.C.: Europejskie prawo patentowe, w przeciwieństwie do amerykańskiego, nie pozwala na patentowanie idei. Najśmieszniejszy patent, jaki zgłoszono do opatentowania w USA to metoda zabawiania kota za pomocą wskaźnika laserowego.

 

W Europie możemy zgłosić część całego oprogramowania do patentowania. Nie całą ideę, ale jej fragment, ściśle związany z realizacją techniczną. Do opatentowania zgłosiliśmy np. rozwiązanie, które polega na zwiększonej liczbie oświetlaczy podczerwonych w rogach monitora, zamiast używania szczególnie wysokorozdzielczej kamery umieszczonej pod ekranem. Ta część jest zresztą ważna, bo rzutuje na koszt całego urządzenia.

 

PAP: Ile w takim razie możne ono kosztować?

 

A.C.: Zastosowaliśmy rozwiązania, które powodują, że jest ono tańsze niż używane na świecie systemy do śledzenia wzroku warte kilkadziesiąt tysięcy euro. Nasza technologia jest wielokrotnie tańsza od tych, które teraz są w sprzedaży.

 

Głównym kosztem w zagranicznych rozwiązaniach jest kamera o ogromnej rozdzielczości. Umieszczona pod monitorem obejmuje cały obraz pacjenta, a przecież jego źrenice to bardzo mały obszar. By śledzić ich ruch, kamera musi mieć odpowiednio dużą rozdzielczość.

 

My to obeszliśmy w taki sposób, że przerzuciliśmy ciężar analiz obrazu z bardzo drogiej kamery na inny sposób oświetlania gałki ocznej. W rogach ekranu monitora dodaliśmy cztery oświetlacze emitujące światło podczerwone. Dzięki temu w źrenicy pacjenta tworzą się cztery punkty. Gdy patrzy on równolegle na ekran, układają się one w prostokąt. Gdy pacjent odchyla wzrok od linii prostopadłej, to ten prostokąt się deformuje, tworząc wielokąty przekładane algorytmiczne na ruchy kursora na ekranie.

 

PAP: Czy zamierzacie jeszcze rozwijać jakoś tę technologię?

 

A.C.: Nasze wszystkie technologie chcemy połączyć w jedną spójną całość i stworzyć Cyber-łóżko. Złożyliśmy już wniosek do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju o jego finansowanie w ramach w ramach konsorcjum obejmującego instytucje zainteresowane rozwijaniem i wdrażaniem tego typu technologii.

 

Mamy więcej wynalazków, nad którymi pracujemy. Sterujemy komputerem za pomocą ust, gestów. Wszystko to w ramach projektu kluczowego, realizowanego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Na razie nie będziemy ich zgłaszać do tego samego konkursu, bo mówiąc żartobliwie, trzeba dać szansę innym.

 

Rozmawiała Ewelina Krajczyńska

 

PAP - Nauka w Polsce

ekr/ agt/

<< < 1 2 > >>

comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!