Eksperci: grupa chorych na parkinsona bez skutecznej terapii

25 paź 2013 r.

Fot. Shutterstock

Niewielka grupa pacjentów z zaawansowaną chorobą Parkinsona nie może być w Polsce skutecznie leczona ze względu na brak refundacji optymalnych dla nich terapii – ocenili w rozmowie z PAP neurolodzy. Dlatego chorzy ci są zdani zupełnie na pomoc innych osób.

„Bez dostępu do skutecznych terapii pacjenci ci nie mają praktycznie żadnej możliwości funkcjonowania poza domem i łóżkiem. Opiekują się nimi często współmałżonkowie, którzy przeważnie sami są w starszym wieku. A gdy mąż czy żona nie może podołać opiece lub umrze, chorzy są przenoszeni do domów opieki społecznej albo zdani są na łaskę i niełaskę dzieci. To są często bardzo dramatyczne sytuacje” – powiedziała w rozmowie z PAP neurolog dr Magdalena Boczarska-Jedynak z Kliniki Neurologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Tymczasem - zaznaczyła - dzięki odpowiedniej terapii mogliby samodzielnie funkcjonować.

Chodzi tu o grupę pacjentów z zaawansowaną chorobą Parkinsona, u których doustne leki, takie jak lewodopa (powstaje z niej dopamina, tj. neuroprzekaźnik, którego niedobory w mózgu są typowe dla choroby Parkinsona - PAP), nie dają już pożądanego efektu.

„U tych chorych – niezależnie od tego, czy są leczeni jednym, dwoma czy trzema lekami doustnymi – w ciągu dnia nawet po kilkanaście razy występują gwałtowne zmiany stanu: bądź stany wyłączenia (tzw. stany off), kiedy leki nie działają, bądź włączenia (stany on), gdy zadziałają” – powiedział PAP prof. Andrzej Bogucki, prezes Polskiego Towarzystwa Choroby Parkinsona i Innych Zaburzeń Ruchowych.

W pierwszym przypadku pacjent nieruchomieje, sztywnieją mu mięśnie, nie jest w stanie nawet wstać z krzesła, poruszać się po mieszkaniu i wykonywać podstawowych czynności. W stanach włączenia objawy choroby Parkinsona są mniej nasilone - pacjent może się poruszać, jest sprawniejszy. „Problemem jest jednak to, że często równocześnie występują wtedy bardzo nasilone ruchy mimowolne, nazywane dyskinezami. Są to uciążliwe i zwracające uwagę otoczenia ruchy przypominające pląsanie. To również utrudnia chorym normalne funkcjonowanie” – tłumaczył prof. Bogucki.

W rozmowie z PAP neurolodzy zaznaczyli, że u tych chorych powinno się zastosować jedną z trzech metod terapii: głęboką stymulację mózgu (DBS), która polega na wszczepianiu elektrod do odpowiednich struktur mózgu, bądź jedną z dwóch terapii infuzyjnych – tj. podawaną dojelitowo przy pomocy pompy lewodopę lub podawaną przez pompę podskórnie apomorfinę.

Jak wyjaśniła dr Boczarska-Jedynak, pompa z lewodopą dawkuje żel z lekiem bezpośrednio do dwunastnicy. W tym celu przez ścianę brzucha do dwunastnicy przeprowadzony jest cewnik. Lek trafia do krwi w bardzo małej, ale stałej dawce, co sprawia, że pacjent jest stabilny pod względem ruchowym i sprawny przez całą dobę.

W drugiej metodzie infuzyjnej podskórnie pompowana jest w stałej dawce apomorfina, tj. agonista receptora dopaminowego (związek naśladujący działanie dopaminy – PAP). Efekt działania obu leków jest podobny.

Specjaliści zwrócili uwagę, że obecnie jedyną metodą refundowaną tym chorym przez Narodowy Fundusz Zdrowia jest głęboka stymulacja mózgu.

„Niestety, u połowy pacjentów, którzy kwalifikują się do leczenia głęboką stymulacją mózgu istnieją jednocześnie przeciwwskazania do jej zastosowania” - podkreślił prof. Bogucki. Zalicza się tu: przebyty udar mózgu, zaniki mózgu, jeśli wykaże to tomografia komputerowa, zaburzenia pamięci i łagodne postacie zespołu otępiennego, zaburzenia krzepnięcia krwi, które uniemożliwiają wykonanie tego zabiegu, historia zaburzeń psychotycznych w przeszłości, występowanie – obecnie lub wcześniej – zaburzeń depresyjnych. Łącznie jest to mniej niż 200 chorych.

Dla nich zastosowanie pompy z lewodopą lub apomorfiną jest jedyną szansą na poprawę stanu zdrowia, bo leki doustne nie dają im żadnej możliwości funkcjonowania poza domem i łóżkiem, ocenili neurolodzy.

„Wynika to z tego, że w schorzeniu tym stopniowo pogarsza się praca mięśni, a żołądek również jest mięśniem. Gdy gorzej pracuje to wolniej się opróżnia, tabletki w nim zalegają. Tymczasem leki dopaminergiczne wchłaniają się nie w żołądku, a dopiero w dwunastnicy (pierwszy odcinek jelita cienkiego – PAP), więc gdy rozłożą się częściowo w żołądku, to później nie działają już efektywnie” - tłumaczyła dr Boczarska-Jedynak.

<< < 1 2 3 > >>

comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!