Ekspert: lekami uchroniono chorego przed przeszczepem serca

23 paź 2013 r.

Fot. Shutterstock

31-letniego mężczyznę z niewydolnością serca zakwalifikowano do przeszczepu. Gdy jednak zastosowano u niego najnowsze leczenie tej choroby lekami, sprawność serca wyraźnie się poprawiła – powiedziała PAP prof. Jadwiga Nessler z Krakowa.

Mężczyzna został przywieziony do szpitala w Oświęcimiu z objawami ostrej niewydolności serca. Mimo młodego wieku odczuwał duszność nawet w spoczynku. Był osłabiony, miał przyśpieszone bicie serca i obniżoną kurczliwość mięśnia sercowego (tzw. frakcja wyrzutowa lewej komory serca wynosiła jedynie 15 proc.).

Z wywiadu wynikało, że 31-letni pacjent, na dodatek z otyłością, miał nawracające zakażenia górnych dróg oddechowych, które doprowadziły do zapalenia mięśnia sercowego. Ponieważ nie było poprawy, przewieziono go do szpitala klinicznego w Krakowie z rekomendacją do transplantacji serca.

Prof. Jadwiga Nessler z Kliniki Choroby Wieńcowej Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum twierdzi, że była to dobra decyzja, gdyż mężczyzna wymagał specjalistycznego leczenia, a można je przeprowadzić jedynie w referencyjnym ośrodku zajmującym się leczeniem niewydolności serca.

Z kolejnych badań okazało się, że chory ma kardiomiopatię rozstrzeniową, do której prawdopodobnie doprowadziło zapalenie mięśnia sercowego. Schorzenie polega na ścieńczeniu mięśnia sercowego, zwłaszcza w obrębie komór. Skutkiem tego jest mniejsza kurczliwość serca i niewydolność mięśnia sercowego.

W pierwszym etapie leczenia chory otrzymał wszystkie leki, jakie są w takiej sytuacji stosowane, czyli inhibitor konwertazy angiotensyny, beta bloker, antagonistę aldosteronu, diuretyk pętlowy (silnie działający lek moczopędny), heparynę drobnocząsteczkową oraz antybiotyk. Poprawiła się wtedy kurczliwość serca (frakcja wyrzutowa lewej komory zwiększyła się do 23 proc.).

Pacjent został wypisany z krakowskiego szpitala do dalszego leczenia zachowawczego w III Oddziale Chorób Wewnętrznych w Oświęcimiu. Za miesiąc miał się stawić na wizytę kontrolną w poradni kardiologicznej w Krakowie. Okazało się wtedy, że leczenie ambulatoryjne nie przyniosło wystarczającej poprawy. Frakcja wyrzutowa lewej komory poprawiła się, ale jedynie do poziomu 28 proc.

"Wtedy zaoferowaliśmy choremu wszczepienie kardiowertera-defibrylatora” – powiedziała prof. Nessler, przewodnicząca sekcji niewydolności serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Taki aparat cały czas kontroluje pracę serca. Gdy dojdzie do groźnej dla życia arytmii, wysyła impuls elektryczny likwidujący migotanie komór (co nazywa się defibrylacją) i dokonuje kardiowersji, czyli przywraca właściwy rytm serca.

Z badań wiadomo, że kardiowertery-defibrylatory poprawiają stan niektórych chorych, którzy otrzymają odpowiednie leczenie farmakologiczne, ale są zagrożeni zatrzymaniem krążenia i nagłym zgonem sercowym. Pozwalają również zmniejszyć liczbę przyjęć do szpitala z powodu niewydolności serca, a co jeszcze ważniejsze – zmniejszyć śmiertelności w porównaniu do grup chorych pozbawionych takiego leczenia. „Wielu chorym taki aparat po prostu ratuje życie” – podkreśla prof. Nessler.

31-letni mężczyzna nie chciał jednak zgodzić się na wszczepienie kardiowertera-defibrylatora. Postanowiono zastosować u niego jeszcze jeden lek - iwabradynę w dawce 5 mg dwa razy dziennie. Uzyskano poprawę frakcji wyrzutowej serca. Ponieważ reagował na leczenie, postanowiono zwiększyć dawkę leku do 7,5 mg (również dwa razy dziennie). Frakcja wyrzutowa lewej komory serca znowu się poprawiła, tym razem do 45-48 proc.

Prof. Nessler podkreśla, że iwabradyna zmniejsza częstość akcji serca, co przedłuża życie chorych z przewlekłą niewydolnością serca. W 2012 r. Komisja Europejska zatwierdziła ten preparat do leczenia niewydolności serca (wcześniej uzyskał wskazanie w leczeniu choroby wieńcowej).

Jej zdaniem dobre efekty leczenia farmakologicznego można uzyskać tylko wtedy, gdy stosuje się odpowiednio wysokie dawki zalecanych leków zgodnie z obowiązującymi międzynarodowymi wytycznymi. Zasługą chorego było to, że choć nie zgodził się na wszczepienie konwertera-defibrylatora, to ściśle stosuje się do zaleceń lekarzy, przede wszystkim zażywa przepisane dawki leków.

Zbigniew Wojtasiński (PAP) zbw/ agt/


comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!