Eksperci: wczesne wykrycie przerzutów nie zwiększa szans chorych

6 wrz 2013 r.

Fot. Shutterstock

Kanonem onkologii jest, że wczesne wykrycie choroby nowotworowej zwiększa szanse skutecznego leczenia. Takiej zależności nie ma jednak w przypadku przerzutów. Wczesne ich wykrycie nie zwiększa szans przeżycia chorych na raka – twierdzą specjaliści.

Onkolodzy mówili o tym podczas III Letniej Akademii Onkologicznej dla Dziennikarzy w Warszawie, której patronowało Polskie Towarzystwo Onkologiczne.

Dr Aleksandra Łacko z katedry onkologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu powiedziała, że wielu chorych jest przekonanych, że na wszelki wypadek warto kontrolnie wykonywać kosztowne często badania diagnostyczne przy użyciu tomografu komputerowego, rezonansu magnetycznego czy pozytonowej tomografii emisyjnej (PET). Sądzą oni, że dzięki nim wcześnie można wykryć ogniska przerzutowe choroby nowotworowej.

„Niestety, nie jest to prawda. W przypadku zaawansowanej choroby nowotworowej wcześniejsze włączenie kolejnego leczenia nie ma już żadnego znaczenia” – podkreśla dr Łacko. Długość przeżycia chorych, u których wykryto przerzuty przy użyciu badań obrazowych, jest taka sama jak u tych, u których zdiagnozowano je po tym jak pojawiły się u nich wskazujące na to objawy i dolegliwości.

Dr hab. Renata Zaucha z katedry i kliniki onkologii radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego dodała, że odpowiednio ukierunkowane badania diagnostyczne należy wykonać dopiero wtedy, gdy u chorego pojawią się niepokojące dolegliwości.

„Nie ma sensu szukać w organizmie chorego przerzutów, gdy nie odczuwa on żadnych dolegliwości. Jest to gra nie warta świeczki” – podkreśla prof. Jacek Jassem, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego. Jego zdaniem, przerzutów należy szukać na przykład dopiero wtedy, gdy pacjent ma wymioty, odczuwa bóle głowy, bolą go kości i ma powiększony brzuch.

Onkolodzy podkreślają, że wśród pacjentów pokutuje wiele mitów na temat leczenia nowotworów. Domagają się na przykład sprawdzenia poziomu markerów, specyficznych substancji we krwi wykorzystywanych do monitorowania stanu chorego. Nie zawsze jednak są one przydatne w diagnostyce.

Sam podwyższony poziom markerów nie jest jeszcze wystarczającym powodem wszczęcia leczenia. „Nie leczymy „choroby markerowej”. Jeśli pacjent nie ma objawów nawrotu choroby, a badania obrazowe niczego nie wykazują, wzrost stężanie markerów nie jest podstawą do włączenia terapii” – stwierdziła dr Łacko.

Również zwiększenie intensywności leczenia nie zawsze jest konieczne, a nawet uzasadnione. Silniejsza chemioterapia nie poprawia rokowania chorych z rakiem płuca czy piersi, a trzeba pamiętać, że jest bardziej toksyczna dla organizmu – dodaje specjalistka.

Z najnowszych badań wynika, że nowotwory są heterogenne – w jednym guzie zawierają wiele różniących się między sobą komórek, które wraz z postępem choroby stale się zmieniają. Stąd leczenie choroby nowotworowej staje się coraz trudniejsze. U wielu chorych po pewnym czasie powstaje oporność komórek nowotworowych na chemioterapię. Nie zawsze skutkuje skojarzenie różnych typów leków.

Zbigniew Wojtasiński (PAP) zbw/ krf/


comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!