Ponad 5 tys. podpisów na rzecz reformy pogotowia ratunkowego na Białorusi

8 sty 2014 r.

Fot. Shutterstock

Ponad 5 tys. osób podpisało się pod petycją do prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki i ministra zdrowia Wasila Żarko, w której domagają się reformy pogotowia ratunkowego – poinformowały w środę białoruskie niezależne media.

Sygnatariusze apelują o przyjęcie ustawy o pogotowiu ratunkowym oraz o poprawienie warunków pracy lekarzy. Domagają się m.in. ubezpieczenia pracowników pogotowia od wypadków drogowych, co najmniej dwukrotnego podniesienia płac personelu medycznego i wprowadzenia na drogach pierwszeństwa dla karetek.

Przez trzy dni zebrano ponad 5 tys. podpisów, ale - jak informuje Karta’97 - we wtorek wieczorem na stronie internetowej, gdzie można było złożyć podpis, pojawił się komunikat: „Niestety jesteśmy zmuszeni zamknąć petycję”.

„Ten zbiorowy apel dojrzewał długo. Ludzie zwalniają się z pracy, jest ich coraz mniej. A obciążenie ekip ratunkowych wciąż rośnie” – oznajmił jeden z koordynatorów zbierania podpisów, pracownik mińskiego pogotowia, którego cytuje tygodnik „Nasza Niwa”.

Jak powiedział tygodnikowi, zarabia miesięcznie od 2,2 do 2,7 mln rubli białoruskich (700-870 zł) za 160 godzin pracy.

Jak podkreśla cytowany lekarz, w brygadzie powinny być cztery osoby, ale pełna obsada jest praktycznie tylko w ekipach reanimacyjnych. „Czasem jeżdżą tylko dwaj felczerzy. Na przykład 31 grudnia mieliśmy trzy brygady jednoosobowe… O pielęgniarzach już nie mówię – ich prawie w ogóle ma. A jak reanimować we dwójkę? Zdarzało się, że kroplówkę trzeba było trzymać w zębach” – powiedział.

Bank Światowy ocenia, że utrzymanie obecnego systemu opieki zdrowotnej na Białorusi jest możliwe dzięki zachowaniu niskich płac pracowników służby zdrowia. Są one niższe od przeciętnych w gospodarce, co „stwarza ryzyko ucieczki najlepiej wykwalifikowanej siły roboczej z systemu służby zdrowia, zwłaszcza w warunkach swobodnego przepływu siły roboczej między Rosją a Białorusią”.

Rok temu szef Komisji ds. Opieki Zdrowotnej w Mińsku Wiktar Sirenka podkreślał, że stolica odczuwa „rzeczywisty deficyt kadr”: brakuje 700 lekarzy i 1700 pielęgniarek.

Z Mińska Małgorzata Wyrzykowska (PAP)


comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!