OZZL do premiera i ministra: niektóre przepisy dot. recept korupcjogenne

30 sty 2014 r.

Fot. Shutterstock

Niektóre przepisy dotyczące wypisywania recept mają charakter korupcjogenny - ocenił w liście do premiera i ministra zdrowia OZZL. Chodzi o konieczność wskazania konkretnego leku, zamiast nazwy międzynarodowej, aby móc określić poziom jego refundacji.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL) w wydanym w czwartek oświadczeniu poinformował, że wysłał w tej sprawie listy do premiera Donalda Tuska i ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza.

Związek podkreślił, że "wbrew deklaracjom premiera, składanym w czasie debaty sejmowej poświęconej wnioskowi o odwołanie ministra zdrowia, rząd RP akceptuje, a nawet popiera rozwiązania, które mają charakter korupcjogenny i +popychają+ lekarzy w zakres wpływów firm farmaceutycznych".

OZZL wskazał, że chodzi o zapisy rozporządzenia ministra zdrowia z 2012 r. ws. recept lekarskich, mówiące o określaniu odpłatności za lek. Związek wyjaśnił, że przepisy tego rozporządzenia zobowiązują lekarza do wskazania na recepcie stopnia odpłatności za lek lub postawienia znaku "X", gdy lek jest "poza zakresem refundacji". Z kolei, aby określić poziom odpłatności, lekarz musi wskazać na konkretny preparat handlowy określonego producenta i nie może użyć nazwy międzynarodowej leku.

"Jest to ewenement na skalę światową i stanowi wręcz +zaproszenie do korupcji+. Lekarz nie może bowiem uciec od wpływu firm farmaceutycznych, gdyż wybierając konkretny preparat handlowy, wskazuje tym samym na konkretną firmę" - ocenili lekarze z OZZL.

Przypominają, że "przepisy te zostały wprowadzone wraz z ustawą refundacyjną, która przedstawiana jest jako wielkie zwycięstwo nad +lobbingiem+ firm farmaceutycznych i nie zostały one zmienione, mimo wielokrotnych postulatów lekarzy".

Obowiązująca od 1 stycznia 2012 r. ustawa refundacyjna wprowadziła nowe zasady refundacji leków, sztywne ceny i marże na leki refundowane. Leki są refundowane tylko według zarejestrowanej charakterystyki produktu leczniczego.

Nowelizacja ustawy wprowadziła możliwość podejmowania przez ministra zdrowia decyzji o refundacji danego leku także poza wskazaniami rejestracyjnymi, po zasięgnięciu opinii Rady Przejrzystości oraz konsultantów krajowych.

Środowisko lekarskie od początku wejścia w życie ustawy refundacyjnej było przeciw refundacji na podstawie wskazań zarejestrowanych przez producenta, a także przeciw obowiązkowi określania na recepcie poziomu refundacji. Według Naczelnej Rady Lekarskiej ustalenie prawa do refundacji - z wyjątkiem chorób przewlekłych - powinno następować na etapie realizacji recepty, a nie jej wystawiania.

Ponadto - zdaniem medyków - "nie jest zadaniem lekarza rozstrzyganie o poziomie refundacji leku". Lekarze przekonują też do odstąpienia od wiązania refundacji z charakterystyką produktu leczniczego.

Środowisko lekarzy wskazywało już kilkukrotnie, że konieczność wpisywania na receptę danego leku, aby określić poziom refundacji koliduje z ich prawem do wypisywania leków z użyciem nazw międzynarodowych.

OZZL proponował nawet własny wzór recepty, gdzie lekarz wpisywałby nazwę międzynarodową leku oraz kod ICD10 oznaczający chorobę, z powodu której lek został wypisany. Aptekarz, korzystając z odpowiedniego oprogramowania, wybierałby preparat handlowy, który byłby w zakresie refundacji i określał stopień jego refundacji.

Resort zdrowia jeszcze w 2012 r., odpowiadając na podobne zarzuty, informował, że rozporządzenie dopuszcza, aby lek został przepisany na recepcie pod nazwą międzynarodową.

Do czasu nadania depeszy PAP nie udało się uzyskać aktualnego stanowiska MZ w tej sprawie.(PAP)


comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!