Projekt Porozumienia Zielonogórskiego do dalszych prac

14 mar 2014 r.

Fot. Shutterstock

Lekarze nie musieliby już określać na receptach poziomu refundacji leków - zakłada obywatelski projekt noweli ustawy refundacyjnej przygotowany przez Porozumienie Zielonogórskie. W czwartek debatował nad nim Sejm - wszystkie kluby chcą dalszych prac nad projektem.

Przedstawiciel komitetu inicjatywy ustawodawczej Prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie Jacek Krajewski podkreślił, że pod projektem podpisy złożyło 150 tys. osób. Jak mówił, po wejściu w życie ustawy refundacyjnej w 2012 r. praktyka życia codziennego pokazała, w jakim zakresie ustawa ta nie spełnia oczekiwań, stąd projekt nowelizacji.

Podkreślał, że skomplikowany sposób określania poziomu refundacji przez lekarza wpływa na wydłużenie czasu przyjęcia pacjenta. "Na każdego pacjenta, któremu trzeba określić poziom odpłatności za lek, poświęcamy więcej o trzy minuty, więc przy 40 pacjentach dziennie, to są dwie godziny" - mówił.

Według niego doszło też do sytuacji, że "lekarz bez udowodnienia danej choroby, a mając tylko podejrzenie tej choroby, nie może przepisać leku z refundacją w danym wskazaniu i musi wypisać receptę na 100 proc.". Projekt przewiduje powrót do refundacji ze względu na wskazania kliniczne.

Jak przekonywał, sposobem, który może odciążyć lekarzy w określaniu poziomu refundacji jest wykorzystanie Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10 rewizja 10. "Kody chorób według tej klasyfikacji mogłyby być powiązane automatycznie z poziomem odpłatności i na podstawie kodu choroby, system w aptece pokazywałby poziom odpłatności. Nie byłoby więc konieczności wpisywania poziomu odpłatności przez lekarza" - wyjaśniał Krajewski.

Ponadto projekt zakłada wprowadzenie limitu kosztów, jakie na zakup leków refundowanych ponosiłby pacjent w ciągu roku. Autorzy projektu chcą, by była to trzykrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę. Po przekroczeniu wyznaczonego limitu wydatków na leki refundowane, całość dalszych kosztów zwracałby pacjentowi Narodowy Fundusz Zdrowia.

W proponowanej nowelizacji znalazły się także zapisy dotyczące aptekarzy. Według PZ obecnie apteki tuż przed zmianą listy refundacyjnej (co dwa miesiące - PAP) ograniczają zapasy leków, ponieważ obawiają się straty finansowej. "Gdy nowe obwieszczenie obniży cenę danego leku, wówczas apteka musi sprzedać go po tej niższej cenie, mimo że kupiła go za cenę wyższą, obowiązującą w poprzednim obwieszczeniu" - wyjaśniał Krajewski. Projekt przewiduje, że aptekarz miałby prawo zwrócić lek do hurtowni po cenie zakupu.

Wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki, podkreślał natomiast, że charakterystyka produktu leczniczego potwierdza wskazania do stosowania danego preparatu, a zniesienie refundacji na tej podstawie zdejmie odpowiedzialność za ewentualne niepożądane działania leku. Podkreślał ponadto, że określanie poziomu refundacji przez lekarza nie jest tak skomplikowaną czynnością.

Wszystkie kluby opowiedziały się w debacie za dalszymi pracami nad projektem w komisji.

Lidia Gądek (PO) przekonywała, że ustawa refundacyjna sprawdziła się i uporządkowała rynek leków, jednak - jak mówiła - po dwóch latach funkcjonowania warto ją ocenić. Podobnie jak wiceminister zdrowia uznała za kontrowersyjny proponowany w projekcie powrót do refundacji na podstawie stanu klinicznego, a nie charakterystyki produktu leczniczego.

Tomasz Latos (PiS) dziękował autorom projektu "za tę cenną inicjatywę". Jak mówił, czas na faktyczne zajęcie się pacjentem podczas wizyty lekarskiej jest bardzo ważny, warto więc rozważyć projekt.

Podobne stanowisko zajęli Dariusz Cezar Dziadzio (PSL), Piotr Chmielowski (SLD) i Kazimierz Ziobro (Solidarna Polska).

Z kolei Łukasz Krupa (Twój Ruch) w imieniu swojego klubu również opowiedział się za dalszymi pracami w komisji, jednak zwracał uwagę, że przy proponowanym określeniu rocznego limitu wydatków pacjenta na leki, może pojawić się nadużycie. "Pacjent będzie wybierał droższe odpowiedniki leków, aby szybko przekroczyć roczny limit i otrzymać zwrot za pozostałe wydatki na leki" - wskazywał.

Ustawa refundacyjna weszła w życie 1 stycznia 2012 r.; wprowadziła m.in. urzędowe ceny i marże leków refundowanych, zakaz promocji i reklamy aptek oraz stosowania zachęt, czyli np. przekazywania przez firmy farmaceutyczne darmowych leków dla szpitali. Nowa lista leków refundowanych jest publikowana przez Ministra Zdrowia co dwa miesiące. NFZ nie może przeznaczać na refundację więcej niż 17 proc. swego rocznego budżetu. Ustawa była już nowelizowana. Obecnie trwają konsultacje przygotowanego przez MZ projektu kolejnej nowelizacji. Przewidziano w nim m.in. publikację list co 3, a nie co 2 miesiące oraz obowiązek dla aptekarzy informowania pacjenta o najtańszym zamienniku leku. (PAP)


comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!