Profilaktyka inwazyjnej choroby grzybiczej źle finansowana

14 mar 2014 r.

Fot. Shutterstock

Eksperci alarmują, że z powodu złego finansowania profilaktyki inwazyjnych zakażeń grzybiczych cierpią pacjenci, m.in. z ostrymi białaczkami. Resort zdrowia zapewnia, że podjął już działania, które mają poprawić tę sytuację.

Na piątkowym spotkaniu w Warszawie specjaliści podkreślali, że profilaktyka inwazyjnych zakażeń grzybiczych (IZG) przy pomocy leków jest co najmniej 10 razy tańsza niż ich leczenie, dlatego finansowanie jej jest opłacalne dla budżetu państwa.

Prof. Krzysztof Kałwak z Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu przypomniał, że IZG zagrażają przede wszystkim dzieciom i dorosłym poddawanym chemioterapii czy sterydoterapii z powodu białaczek wysokiego ryzyka, jak ostra białaczka szpikowa czy ostra białaczka limfoblastyczna, a także poddawanym transplantacjom – przede wszystkim allogenicznym (tj. od dawcy) przeszczepieniom szpiku kostnego, jak również przeszczepom narządowym.

Na IZG narażeni są również bardziej pacjenci z zespołami mielodysplastycznymi (określanymi czasem jako stan przedbiałaczkowy), po urazach wielonarządowych, a także dzieci z ciężkimi wrodzonymi niedoborami odporności - wymieniali eksperci obecni na spotkaniu.

Ma to związek z tym, że u tych pacjentów występuje niedobór granulocytów - białych krwinek odpowiedzialnych za walkę z infekcjami grzybiczymi.

Dr hab. Beata Piątkowska-Jakubas z Katedry i Kliniki Hematologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie podkreśliła, że inwazyjna choroba grzybicza jest bezpośrednim zagrożeniem życia. "Zbyt późno wykryta u pacjenta, który został wyleczony z choroby nowotworowej prowadzi do śmierci, albo znacznie upośledza jakość jego życia i funkcjonowanie" – tłumaczyła. Z kolei, u pacjentów, którzy oczekują na przeszczep szpiku zwiększający szansę na całkowite wyleczenie z nowotworu IZG uniemożliwia skuteczne przeprowadzenie transplantacji.

"My często kojarzymy grzybice ze zmianami na skórze czy śluzówkach, ale w przypadku inwazyjnej choroby grzybiczej może dojść do destrukcji całego narządu wewnętrznego, np. tkanki mózgowej, płucnej. Ci chorzy po porostu umierają w dramatycznych okolicznościach (...)" – zaznaczyła hematolog.

Z danych, które przedstawił prof. Kałwak wynika, że śmiertelność związana z IZG sięga 20-50 proc. Największa występuje w przypadku zakażeń grzybami pleśniowymi, np. z rodzaju Aspergillus czy Fusarium.

Eksperci zwrócili uwagę, że zgodnie z rekomendacjami międzynarodowych towarzystw naukowych w profilaktyce IZG bardzo ważne jest stosowanie skutecznych leków przeciwgrzybiczych. Należą do nich nowoczesne stosowane doustnie azole, takie jak pozakonazol czy worykonazol. Choć są droższe niż standardowe azole, to w porównaniu z nimi znacznie obniżają ryzyko IZG i jak wynika z analiz prowadzonych m.in. w Niemczech, Francji czy Holandii stosowanie ich jest w efekcie tańsze niż podawanie starszych leków.

Prof. Kałwak wyjaśnił, że miesięczny koszt zastosowania profilaktyki tymi lekami wynosi u jednego pacjenta od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jest jednak i tak co najmniej 10 razy niższy niż koszty leczenia IZG, które wynoszą setki tysięcy złotych i są porównywalne lub wyższe niż koszty przeszczepu szpiku.

„Niestety, u chorych hematoonkologicznych skuteczne leki przeciwgrzybicze nie są dostępne w profilaktyce inwazyjnej choroby grzybiczej, bo ciągle jest problem z ich finansowaniem” - powiedziała dr Piątkowska-Jakubas. W rezultacie koszty opieki nad pacjentami znacznie wzrastają, a części chorych nie udaje się uratować.

Prof. Kałwak przytoczył przypadek kilkuletniej dziewczynki, która z powodu ostrej białaczki szpikowej (AML) przeszła chemioterapię w ramach przygotowania do przeszczepu szpiku. W profilaktyce IZG otrzymywała tani lek przeciwgrzybiczy. Po przeszczepie stwierdzono u niej grzybicę w lewym płucu. Jej leczenie kosztowało 300 tys. złotych, a gdyby otrzymała od razu dobry lek przeciwgrzybiczy to koszt tego wyniósłby 30 tys., czyli 10 razy mniej, tłumaczył hematolog. "Dziewczynka została wyleczona, chodzi do szkoły, ale zniszczono komfort jej życia, bo wycięto jej duży fragment płuca i wymaga teraz długotrwałej rehabilitacji ruchowej" – dodał.

"To dziecko w wieku dorosłym będzie inwalidą oddechowym, będzie na utrzymaniu podatników, bo nie będzie pracować zawodowo" – skomentowała dr Piątkowska-Jakubas.

Jak ocenił prof. Kałwak, nowoczesne leki przeciwgrzybicze powinny zostać wpisane na listę refundacyjną, a pacjent powinien mieć możliwość zakupu tych leków w aptece (obecnie może je otrzymywać tylko w szpitalu, choć są doustne i nie wymagają kosztownej hospitalizacji).

<< < 1 2 > >>

comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!