Test pomaga przewidzieć ryzyko alzheimera w ciągu najbliższych 3 lat

16 mar 2014 r.

Fot. Shutterstock

Badanie poziomu 10 związków lipidowych we krwi pomaga z ponad 90-procentową dokładnością przewidzieć, czy u starszej osoby w ciągu najbliższych trzech lat ujawni się choroba Alzheimera lub łagodne zaburzenia poznawcze – informuje pismo „Nature Medicine”.

Wyniki uzyskane w grupie 525 osób po 70. roku życia będą teraz weryfikowane w szerzej zakrojonych badaniach klinicznych. Dopiero, gdy ich skuteczność zostanie potwierdzona można będzie myśleć o zastosowaniu testu w praktyce klinicznej, tj. u pacjentów.

„Jeśli nasze wyniki zostaną potwierdzone, to mogą być pomocne w opracowaniu lepszych narzędzi do diagnozowania alzheimera, co pozwoli osobom chorym wcześniej uzyskać wsparcie i dostęp do istniejących metod terapii” – komentuje współautor pracy dr Howard J. Federoff z Georgetown University Medical Center w Waszyngtonie (USA).

Zdaniem naukowców najważniejsze jest jednak to, że test może pomóc opracować skuteczniejsze metody hamowania choroby Alzheimera, a nawet zapobiegania jej objawom.

Jak przypominają autorzy pracy, na chorobę Alzheimera, która jest najczęstszą i najpoważniejszą postacią demencji, cierpi obecnie na świecie ponad 35 milionów ludzi. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że do 2050 r. liczba ta wzrośnie do ponad 115 mln.

Obecnie nie ma metod, które wyraźnie hamowałyby postęp choroby lub z niej leczyły. Jak przypomina dr Federoff, naukowcy próbowali wielokrotnie opracować takie terapie, jednak bez powodzenia.

Zdaniem badacza może to być związane z faktem, że leki testowano u pacjentów w zbyt zaawansowanym stadium choroby.

Problem w tym, że rozwija się ona w mózgu skrycie przez ponad dekadę zanim wystąpią jej pierwsze objawy. Aktualnie brak jest tanich, mało inwazyjnych metod diagnozowania schorzenia we wczesnym stadium, zanim nie spowoduje ono widocznego pogorszenia pamięci i znacznych problemów z prawidłowym funkcjonowaniem.

Znalezienie prostych biologicznych wskaźników (tzw. biomarkerów) wczesnej fazy rozwoju alzheimera, jeszcze zanim choroba się ujawni, jest priorytetem dla naukowców zajmujących się tym zagadnieniem. Umożliwiłoby to zastosowanie leków modyfikujących przebieg choroby Alzheimera na etapie, na którym mogłyby okazać się skuteczne.

Zespół dr. Federoffa przeprowadził badania wśród 525 osób w wieku ponad 70 lat. Na początku i kilka razy w ciągu pięciu lat pobierano od nich próbki krwi do analizy. W trakcie badania łagodne zaburzenia poznawcze lub objawy choroby Alzheimera ujawniły się u 74 osób, z czego u 53 do przed upływem trzeciego roku.

Gdy porównano próbki krwi pobrane na początku od 53 osób z zaburzeniami pamięci oraz od 53 osób bez problemów poznawczych okazało się, że różnią się one pod względem poziomu 10 różnych związków lipidowych (tłuszczowych), a dokładnie fosfolipidów będących składnikiem m.in. błon neuronów.

Następnie naukowcy sprawdzili test w grupie pozostałych 21 osób, u których w trakcie badania rozwinęły się łagodne zaburzenia poznawcze lub choroba Alzheimera oraz w grupie 20 osób bez zaburzeń pamięci. Nie było jednak wiadomo, od kogo pochodzą próbki krwi.

Okazało się, że bazując tylko na stężeniu 10 fosfolipidów można było ocenić - z czułością ok. 90-procentową i podobną specyficznością - czy próbka pochodzi od osoby z zaburzeniami pamięci, czy od osoby zupełnie zdrowej. Specyficzność mierzy się odsetkiem osób zdrowych, które w teście zostaną oznaczone jako zdrowe, a czułość odsetkiem osób chorych, które zostaną zidentyfikowane jako chore.

Na razie naukowcy nie potrafią wyjaśnić, jakie są dokładne przyczyny różnic w poziomie fosfolipidów we krwi, spekulują jednak, że mogą one odzwierciedlać uszkodzenie komórek nerwowych na wczesnym wczesne rozwoju demencji.

Co ciekawe, badacze nie stwierdzili, by obecność genu APOE epsilon4, który jest znanym czynnikiem ryzyka choroby Alzheimera, była równie dobrym czynnikiem prognostycznym, co stężenie 10 lipidów.

Zdaniem autorów pracy, jeśli ich wyniki zostaną potwierdzone w przyszłych badaniach, to nowy test będzie istotnym krokiem naprzód w diagnostyce choroby Alzheimera, a także w badaniach nad skutecznymi metodami jej leczenia.

“Aby testować skuteczność potencjalnych nowych leków ważne jest, byśmy mogli zapraszać do badań klinicznych osoby we wczesnej fazie choroby, gdy terapia ma największe szanse odnieść skutek” - tłumaczy dr Federoff.

Naukowcy przypominają, że obecnie stosowane metody w celu wykrycia choroby Alzheimera we wczesnym stadium rozwoju są bądź inwazyjne (jak pomiar białka tau i beta-amyloidu w płynie mózgowo-rdzeniowym, którego pobranie wymaga tzw. nakłucia lędźwiowego) bądź czasochłonne lub drogie, jak strukturalny i funkcjonalny rezonans magnetyczny czy obrazowanie beta-amyloidu przy pomocy pozytronowej tomografii emisyjnej.

<< < 1 2 > >>

comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!