Brytyjskie miasta coraz lepszym miejscem dla komarów

21 maj 2014 r.

Fot. Shutterstock

Zmiany na brytyjskich terenach zurbanizowanych powodują, że coraz lepsze warunki do życia mają tam komary, także te potencjalnie przenoszące malarię i wirusa Zachodniego Nilu - wynika z nowego badania. Wnioski opisano w magazynie "PLOS ONE".

Coraz cieplejsze temperatury otoczenia i rosnąca liczba zbiorników na deszczówkę w ogrodach ściąga komary i naraża ludzi na kontakt z nimi - zauważają naukowcy. Brytyjskie komary są wolne od chorób, ale im więcej ich rozmnaża się w miastach, tym poważniejsze jest ryzyko wybuchu epidemii.

"Wiemy, że istnieje efekt miejskich wysp ciepła, a zmiany w temperaturach wpływają na zachowanie komarów. W niektórych regionach - np. południowej Europie - choroby pojawiły się właśnie dlatego, że owady zmieniły swoje zwyczaje" - powiedziała współautorka badań dr Amanda Callaghan.

Dr Callaghan i jej koleżanka Susannah Townroe zaobserwowały, że w Wielkiej Brytanii coraz powszechniejsze w ogrodach są zbiorniki na deszczówkę. "Zbiorniki zbierają deszcz z rynien razem z roślinnością, szczątkami organizmów, zapewniając odpowiednie warunki i zasoby pożywienia larwom komarów" - wyjaśniła dr Callaghan. Skupiska takich zbiorników w połączeniu z miejskim ciepłem sprzyjają wylęganiu się komarów.

W ramach eksperymentu badaczki umieściły zbiorniki na deszczówkę w miejskich i wiejskich ogrodach. Okazało się, że w miastach wylęgało się mniej gatunków komarów w porównaniu z wsią, ale były one bardziej liczne. "Jednym z najliczniejszych był Culex pipiens, który w innych krajach przenosi np. wirus Zachodniego Nilu" - powiedziała Callaghan portalowi BBC News.

Inne obserwowane gatunki to Anopheles plumbeus, który może być potencjalnym nosicielem malarii. "Głównym odkryciem jest to, że te komary żyją tuż obok ludzkich domów, a gatunek Anopheles może przenosić malarię. Zatem jeśli ktoś wróci z wakacji z malarią i zostanie ukąszony, to komar może przenieść chorobę na kolejną osobę - tak może dojść do wybuchu epidemii. Jednak szanse na epidemię malarii w tym kraju są obecnie relatywnie niewielkie" - powiedziała dodając, że zakażenie malarią od innej osoby także zaatakowanej przez komara nie wystąpiło w Wielkiej Brytanii od lat 50. ubiegłego wieku.

Na Wyspach Brytyjskich występuje ponad 30 gatunków komarów, większość przez cały rok. Niektóre z nich są w stanie dostosować się do warunków. "Culex pipiens to miejski komar, a Anopheles plumbeus zwykle zamieszkuje drzewa. Zamiast jednak rozmnażać się na drzewach wybiera zbiorniki wodne w ogrodach. Jest to niepokojące w kontekście potencjalnego przenoszenia malarii" - zaznaczyła badaczka.

Dr Callaghan przypomniała, że w ubiegłym roku w Wielkiej Brytanii były tysiące przypadków malarii, w większości wśród osób, które wróciły z zakażeniem z różnych części świata, ale zwykle leczenie przynosi dobre efekty. "Jeśli pasożyt malarii nie znajduje się zbyt długo we krwi, szanse na ukąszenie przez komara i przeniesienie choroby są niewielkie. Jednak jeśli będzie więcej zakażonych, a w miastach pojawią się chmary komarów, które są w stanie przenosić chorobę, ryzyko wzrasta" - zakończyła dr Callaghan. (PAP)

Przeczytaj także: Malaria wysoko zajdzie >>


comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!