WHO: nie ma powodów do wszczynania alarmu z powodu wirusa MERS

24 maj 2014 r.

Fot. Shutterstock

Wirus MERS wywołujący zakażenie podobne do SARS rozprzestrzenia się na kolejne kontynenty. WHO przekonuje jednak, że nie ma jeszcze powodów do wszczynania ogólnoświatowego alarmu. Nadal zagrożony jest głównie Bliski Wschód.

Według najnowszych danych Europejskiego Centrum Kontroli Chorób (ECDC), z powodu MERS zmarło na świecie ponad 150 osób, a ponad 600 zostało nim zakażonych.

MERS, należący do tzw. koronawirusów, wywodzi się z Bliskiego Wschodu, stąd jego nazwa - Middle East Respiratory Syndrome, czyli zespół niewydolności oddechowej Bliskiego Wschodu. Potem pojawił się w Europie, głównie w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec, a następnie w Indonezji, Malezji, na Filipinach oraz w Jemenie.

Ostatnio pierwsze dwa przypadki tego zakażenia zarejestrowano również w USA. AP informuje, że jedną z zainfekowanych osób jest pracownik opieki medycznej, którzy przebywał w Rijadzie. Wrócił już do zdrowia i opuścił szpital.

Na razie na poszczególne kontynenty zawlekane są jedynie pojedyncze przypadki MERS. Niepokojące jest jednak, że w ostatnich tygodniach na Bliskim Wschodnie gwałtownie zwiększyła się liczba przypadków infekcji. Jedynie od kwietnia 2014 r. zarejestrowano ponad 400 nowych przypadków. W Arabii Saudyjskiej pod koniec minionego miesiąca w ciągu jednej doby odnotowano 16 nowych zakażeń MERS.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) twierdzi jednak, że nie ma jeszcze powodu do wszczynania ogólnoświatowego alarmu, ponieważ wzrost zakażeń nie jest związany z pojawieniem się bardziej agresywnej odmiany tych drobnoustrojów. O tej porze roku jedynie nasila się liczba tych infekcji.

Znacznie groźniejsza była epidemia SARS, zespołu ostrej i ciężkiej niewydolności oddechowej, którą również wywołały koronawirusy. Pierwszy przypadek tej infekcji wykryto u 48-letniego biznesmena pod koniec 2002 r. Rozpoznał go Carlo Urbani, lekarz WHO, który sam się zaraził i zmarł kilka miesięcy później - 29 marca 2003 roku w Tajlandii.

Zakażenie błyskawicznie się rozprzestrzeniło na inne kraje świata za pośrednictwem zakażonych pasażerów linii lotniczych. W 2003 r. zmarło ponad 900 osób, zanim udało się opanować epidemię.

Do zakażeń koronawirusem MERS dochodzi głównie od zwierząt, prawdopodobnie jest on roznoszony przez wielbłądy. Wciąż jednak nie ma pewności, jak do tego dochodzi: poprzez bezpośredni kontakt czy po spożyciu pozyskiwanego od nich mleka lub mięsa.

Wirusolog z uniwersytetu w Bonn Christian Drosten twierdzi w wypowiedzi dla tygodnika „Spiegel”, że wirus ten krążył wśród zwierząt na Bliskim Wschodzie już od kilkudziesięciu lat. Potem "nauczył się" atakować również ludzi.

MERS może być jednak przenoszony również między ludźmi i prawdopodobnie zdarza się to coraz częściej. Szczególnie narażony jest personel szpitali. Epidemiolog Johns Hopkins Medicine dr Trish Perl twierdzi, że do zakażenia może dojść drogą kropelkową podczas kichania lub kaszlu. Aby doszło do zakażenia, nie musi być nawet bezpośredniego kontaktu z chorym.

Koronawirusy odpowiedzialne są za 10–20 proc. wszystkich przeziębień. Ich nazwa wywodzi się z łac. corona, oznaczającego koronę, ponieważ podobny kształt mają otoczki wirusów oglądane pod mikroskopem elektronowym. Dotąd nie były jednak aż tak groźne. (PAP)


comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!