Raport: nowe, syntetyczne narkotyki coraz większym zagrożeniem w Europie

28 maj 2014 r.

Fot. Shutterstock

Najbardziej rozpowszechnionym w Europie narkotykiem są konopie indyjskie, ale coraz większe zagrożenie stanowią dopalacze, czyli nowe, syntetyczne narkotyki - wynika z Europejskiego Raportu Narkotykowego na 2014 r.

Raport przygotowało Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii w oparciu o dane z 28 krajów UE oraz Norwegii i Turcji.

Jak powiedziała we wtorek Klaudia Palczak z ECMNiN, prezentująca raport w Warszawie, dopalacze są groźne przede wszystkim ze względu na ich silne działanie, dużą toksyczność i wydajność. Substancje te są też coraz bardziej liczne. W 2013 r. w ramach unijnego systemu wczesnego ostrzegania zgłoszono 81 nowych, syntetycznych narkotyków i w sumie liczba monitorowanych substancji wynosi obecnie 350, z czego blisko 250 wykryto w ciągu ostatnich czterech lat.

Największą grupę dopalaczy stanowią kanabinoidy, czyli substancje, które naśladują działanie konopi indyjskich.

W 2014 r. w ramach europejskiego centrum monitorowania przeprowadzono analizę ryzyka czterech substancji, które naśladują: kokainę (działanie pobudzające), morfinę (opiat), LSD (halucynogen) i ketaminę (lek o właściwościach przeciwbólowych). Okazało się, że dopalacze te "mogą być nawet bardziej szkodliwe niż substancje, które mają imitować", zanotowano m.in. skutki śmiertelne. "Teraz Komisja Europejska i Rada UE będą podejmowały decyzję, czy będą one poddane ochronie prawnej na terenie całej UE, czyli po prostu zakazane" - powiedziała Palczak.

Podkreśliła, że zakaz rozpowszechniania tych substancji jest o tyle trudny, że wciąż w obrocie pojawiają się wciąż nowe narkotyki. "Jest to taka zabawa w kotka i myszkę. Nie tylko przestępczość zorganizowana, ale także użytkownicy szukają nowych, bezpiecznych rozwiązań, jeśli chodzi o prawne skutki używania narkotyków. Jest to sytuacja naprawdę niepokojąca" - powiedziała Palczak.

Zdarza się, iż dopalacze są produkowane w laboratoriach europejskich, ale tak naprawdę większość z nich jest importowana z Chin i Indii, a w Europie są tylko przetwarzane, pakowane i sprzedawane jako dopalacze lub substancje chemiczne do badań naukowych".

Wciąż powiększa się też internetowy rynek narkotyków - w 2013 r. funkcjonowało 651 stron internetowych, poprzez które sprzedawano nowe narkotyki do krajów UE. Poważnym problemem są też internetowe sieci "darknets", które umożliwiają anonimową komunikację.

Nie ma natomiast danych, dotyczących liczby osób zażywających dopalacze. "Nie ma takich danych na poziomie europejskim, są dane w niektórych krajach europejskich i np. w Polsce w ostatnich latach nastąpił spadek osób, które przyznają się do używania nowych narkotyków syntetycznych.

Z raportu wynika natomiast, że jeśli chodzi o tradycyjne narkotyki, jak heroina i kokaina, to widać "stabilizację lub nawet spadek niektórych wskaźników używania i dostępności" - powiedziała Palczak.

Najbardziej rozpowszechnionym narkotykiem w Europie są konopie indyjskie - ponad 73 mln Europejczyków przyznaje, że kiedykolwiek w życiu po nie sięgnęło, a 18 mln przyznaje, że sięgnęło po konopie w zeszłym roku. W raporcie podkreślono, że największe obawy dotyczą Europejczyków, którzy używają tego narkotyku codziennie lub prawie codziennie (deklaruje to ok. 1 proc. dorosłych mieszkańców UE w wieku 15-64 lat).

"Nie możemy jednocześnie zapominać o tym, że narkotykiem, który powoduje największe szkody zdrowotne i śmiertelne, jest heroina. I to użytkownicy heroiny, głównie iniekcyjni, są głównymi ofiarami przedawkowań, często przenoszą choroby infekcyjne jak zakażenie wirusem HIV, żółtaczka" - przypomniała Palczak.

Raport pokazuje, że choć globalna produkcja heroiny pozostaje wciąż na wysokim poziomie i zwiększają się jej ilości konfiskowane w Turcji, to "najnowsze dane dotyczące zapotrzebowania na leczenie i konfiskat w Europie wskazują na spadkową tendencję w zakresie używania i dostępności tego narkotyku". Liczba osób zgłoszonych, rozpoczynających w Europie leczenie związane z używaniem heroiny, spadła z 59 tys. w 2007 r. do 31 tys. w 2012 r.

<< < 1 2 > >>

comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!