Terapia bezdechu u chorych na serce zmniejsza liczbę hospitalizacji

16 paź 2014 r.

Fot. Shutterstock

Leczenie bezdechu sennego u pacjentów z chorobą serca znacznie zmniejsza ryzyko ich ponownej hospitalizacji lub pobytu na szpitalnym oddziale ratunkowym w ciągu kolejnego miesiąca – wykazało badanie, które publikuje pismo „Journal of Clinical Sleep Medicine”.

Jak podkreślają autorzy pracy, jest to obserwacja istotna ze względu na jakość życia pacjentów i efekty ich leczenia, jak również na budżet służby zdrowia, hospitalizacje są bowiem najdroższą formą opieki medycznej.

Bezdech senny zalicza się do zaburzeń oddychania podczas snu. Najbardziej rozpoznawalnym jego objawem jest chrapanie, choć nie każdy chrapiący ma bezdech. Zaburzenie to rozpoznaje się u osób, u których podczas snu dochodzi do co najmniej 5-15 zatrzymań oddychania na godzinę, przy czym są to przerwy około 10-sekundowe.

Częste zatrzymania oddechu są przyczyną niedotlenienia tkanek, takich jak mięsień sercowy i tkanka nerwowa. W rezultacie osoby cierpiące na bezdech senny czują się w ciągu dnia zmęczone, senne, rozdrażnione, mają bóle głowy. Zaburzenie to zostało również powiązane w wielu badaniach z wyższym ryzykiem chorób układu sercowo-naczyniowego oraz chorobami metabolicznymi, np. cukrzycą.

„Ciężki bezdech senny jest silnie związany z poważnymi problemami sercowo-naczyniowymi, jak niewydolność serca, zawał serca czy śmierć z przyczyn sercowych” – przypomina prezydent Amerykańskiej Akademii Medycyny Snu dr Timothy Morgenthaler.

Najnowszym badaniem objęto 104 kolejnych pacjentów przebywających w szpitalu z powodu choroby serca, takiej jak niewydolność serca, zaburzenia rytmu serca czy zawał. Wszyscy informowali personel medyczny o objawach bezdechu sennego.

W teście diagnostycznym bezdech potwierdzono u 78 proc. z nich. W 80 proc. był to bezdech typu zaporowego, a w 20 proc. bezdech typu ośrodkowego. Bezdech zaporowy (obturacyjny) ma związek ze zwiotczeniem mięśni w obrębie gardła i zapadaniem się jego miękkich struktur podczas snu. Blokuje to dopływ powietrza do płuc. Ryzyko obturacyjnego bezdechu jest wyższe u osób z nadwagą lub otyłością, mężczyzn i osób starszych. Bezdech ośrodkowy ma związek z zaburzeniami w ośrodku oddechowym w mózgu.

Pacjentom, u których zdiagnozowano bezdech typu zaporowego zlecona została standardowa terapia przy pomocy aparatu określanego w skrócie jako CPAP. Składa się on z maski na twarz oraz podłączonej do niej pompy powietrznej, która wytwarza stałe nadciśnienie w drogach oddechowych i w ten sposób utrzymuje ich drożność podczas snu.

Aparaty były wyposażone w akcesoria umożliwiające sprawdzenie, czy pacjenci stosowali je co noc. Gdy korzystali z niego co najmniej przez cztery godziny w ciągu 70 proc. nocy oceniono, że dobrze przestrzegali zaleceń lekarskich.

Analiza wykazała, że żadna z osób, która to robiła nie została w ciągu miesiąca od wypisu przyjęta ponownie do szpitala lub na szpitalny oddział ratunkowy z powodów kardiologicznych. Wśród pacjentów, nie stosujących CPAP lub stosujących go niezgodnie z zaleceniami, odsetek ponownych hospitalizacji wyniósł ok. 30 proc.

„Redukcja odsetka ponownych hospitalizacji w ciągu 30 dni wśród pacjentów stosujących CPAP zgodnie z zaleceniami jest istotna ze względu na poprawę zarówno opieki nad chorymi, jak i finansów szpitala" – komentuje główny autor pracy dr Richard J. Schwab z University of Pennsylvania Medical Center w Filadelfii. (PAP)


comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!