Placebo, pocałuj mnie

18 paź 2013 r.

Fot. Shutterstock

Gdy małe dziecko wywróci się i lamentuje nieutulone w bólu, matka mówi: Daj, pocałuję. Nawet wiele lat później dzieci te są przekonane, że po słowach mamy, i oczywiście pocałunku złożonym na okaleczonym miejscu, przestawało boleć. Mama obiecała, że po buziaku minie, więc mijało. Nasze pierwsze placebo.

Będzie dobrze

Efekt placebo polega na podaniu pacjentowi substancji, która nie leczy, np. cukru w formie pigułki, a jednak działa jak prawdziwe lekarstwo. Warunki są dwa: pacjent musi być przekonany, że dostaje lek oraz mieć zaufanie do lekarza. To tak, jak w tytule piosenki brytyjskiego zespołu Placebo „Without you I’m nothing”: bez wiary cukier będzie tylko cukrem. Ale przekonanie, że pastylka zdziała cuda, uczyni cukier skutecznym eliminatorem dolegliwości bólowych, bezsenności czy depresji. Efektowi placebo przypisuje się sukces homeopatii i innych technik medycyny niekonwencjonalnej, w ten sposób wyjaśnia się także fenomen uleczeń przez szamanów.

Książki i filmy pełne są historii o żołnierzach, którym z braku lekarstw podawano tabletki z cukru oraz o pacjentach poddanych fałszywym operacjom: szwy założone na rozciętej skalpelem i natychmiast zszytej skórze utwierdzały ich w przekonaniu, że skoro operacja się odbyła, muszą czuć się lepiej.

Placebo stosuje się też w mniej dramatycznych okolicznościach: Zosia, pracownica firmy PR, wspomina ze śmiechem, jak kilka lat temu musiała wyrwać ząb mądrości. Znajomi poczuli się w obowiązku ostrzec ją, że ból po rwaniu jest torturą, którą można przeżyć tylko dzięki kroplówce z morfiną. Zosia dotarła do dentysty zielona ze strachu i roztrzęsiona, ale kiedy wyznała, jakie ma obawy, stomatolog z kamienną twarzą dał jej dwie pastylki doskonałego środka przeciwbólowego, który z niemal stuprocentową skutecznością stosuje się właśnie przy ekstrakcji ósemek. Zosia łyknęła pastylkę zaraz po wyjściu z gabinetu i rzeczywiście, miejsce po zębie prawie w ogóle nie bolało! Jakiś czas później lekarz zdradził jej, że kapsułka zawierała odrobinę cukru.

Ręce do góry, chorobo

Najpowszechniejszym wytłumaczeniem działania placebo jest reakcja chemiczna: nadzieja na lepsze samopoczucie aktywuje w mózgu ośrodek wydzielania endogennych opioidów, w tym endorfiny, które są naturalnymi środkami przeciwbólowymi. To by wyjaśniało, dlaczego placebo jest najskuteczniejsze właśnie w walce z bólem, choć w piśmiennictwie zaznacza się, że efekt ten najczęściej jest krótkotrwały. Jednak teoria chemiczna nie wyczerpuje zagadnienia, bo podkreśla się również znaczenie uwarunkowania pacjenta na wcześniej powtarzane schematy: jeśli po połknięciu prawdziwego lekarstwa następowała ulga, po zażyciu identycznie wyglądającego placebo organizm będzie spodziewał takiej samej poprawy i w jakiś sposób ją sobie zapewni.

Ważne jest zaakceptowanie faktu, że placebo nie leczy. Przynosi ukojenie, niweluje objawy choroby, ale niewiele więcej, choć czasem sama ulga to już bardzo dużo. Nie oznacza to bynajmniej, że ustępujące pod wpływem placebo dolegliwości towarzyszące chorobie nie były rzeczywiste, bo były. I ulga w bólu także jest realna. Tylko wyleczenie i faktyczna moc pastylki są złudne.

Grupa kontrolna

Działanie placebo to nie zjawisko nadprzyrodzone i kontrowersyjne - w tej chwili jest już faktem naukowym, choć sceptycy nadal nazywają chwilowe wyleczenia pod jego wpływem zbiegami okoliczności.

Efekt placebo pełni ważną rolę w klinicznych badaniach substancji leczniczych, które po pomyślnym przejściu nawet kilkunastoletnich testów zostaną być może zarejestrowane jako lekarstwa i będą mogły pojawić się w aptekach. Po pierwszych, tzw. przedklinicznych etapach badań laboratoryjnych (prowadzonych na komórkach i zwierzętach), lek in spe testowany jest na ludziach. Już w drugiej fazie badań klinicznych zdarza się, że grupa badanych dzielona jest na dwa zespoły. Jedni przyjmują specyfik testowany, a drudzy placebo. Członkowie grup są świadomi ewentualności trafienia na placebo, ale nie wiedzą, jak jest naprawdę. Żeby wyeliminować najdrobniejszą choćby sugestię ze strony lekarza, stosuje się metodę podwójnie ślepej próby, to znaczy, że pacjent nie wie, co łyka, a lekarz nie wie, co podaje. Grupa przyjmująca placebo jest miernikiem skuteczności nowego leku: jeśli efekty leczenia (tudzież „leczenia”) w obu grupach są podobne, zasadność wprowadzania leku do obiegu jest niewielka.

<< < 1 2 > >>

comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!