W terapii cukrzycy nie nadążamy za światowymi standardami

14 lis 2014 r.

Fot. Shutterstock

W leczeniu pacjentów z cukrzycą typu 2, która stanowi 95 proc. przypadków cukrzycy, Polska nie nadąża za standardami światowymi, w tym europejskimi – alarmowali eksperci w piątek w Warszawie z okazji Światowego Dnia Cukrzycy, który przypada 14 listopada.

Prof. Jacek Sieradzki z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie przypomniał, że w Polsce wciąż nie refunduje się inteligentnych leków, tzw. inkretynowych, które pozwalają lepiej kontrolować poziom glukozy we krwi, a nie zwiększają ryzyka niedocukrzeń i tycia. Ponadto, nie ma dobrego finansowania edukacji diabetologicznej, a pacjenci z cukrzycą muszą czekać po kilka miesięcy w kolejce do diabetologa i specjalistów zajmujących się leczeniem powikłań choroby, wymieniał.

O tym, że cukrzyca nie jest leczona w Polsce zgodnie z zaleceniami międzynarodowych towarzystw naukowych, w tym Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego (PTD), świadczy według diabetologa to, że u mniej niż 7 proc. pacjentów z cukrzycą udaje się uzyskać najważniejsze cele terapeutyczne, tj. odpowiedni poziom glukozy (mierzony wskaźnikiem hemoglobiny glikowanej HbA1c), ciśnienia tętniczego oraz lipidów (cholesterolu) we krwi.

„Te trzy parametry świadczą o tym, czy cukrzyca jest wyrównana czy nie” – przypomniał konsultant krajowy w dziedzinie diabetologii prof. Krzysztof Strojek. Zwrócił uwagę, że jeden z trzech celów terapeutycznych uzyskuje niecałe 40 proc. chorych na cukrzycę w Polsce.

Jak ocenił prof. Sieradzki, jedną z przyczyn złej kontroli cukrzycy u polskich pacjentów może być ich niedostateczna wiedza na temat choroby. „Ma to związek z tym, że w Polsce brak jest podstaw finansowych do realizacji edukacji diabetologicznej. Jest ona obecnie prowadzona wyłącznie dzięki entuzjazmowi personelu medycznego” – podkreślił diabetolog.

W odpowiedzi na pytanie PAP o poprawę finansowania edukacji diabetologicznej rzecznik Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Bąk poinformował, że w resorcie zdrowia trwają prace analityczne i koncepcyjne dotyczące ewentualnego wprowadzenia diabetologicznej porady edukacyjnej do tzw. rozporządzenia koszykowego z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

Prof. Leszek Czupryniak, prezes PTD przypomniał, że zgodnie z najnowszymi zaleceniami najbardziej intensywne leczenie powinno się stosować u pacjentów z nowo zdiagnozowaną cukrzycą typu 2, którzy są w dobrym stanie zdrowia i nie mają jeszcze poważnych powikłań, takich jak choroby sercowo-naczyniowe, niewydolność nerek, uszkodzenie siatkówki oka, zespół stopy cukrzycowej (czyli niegojące się owrzodzenia stopy zwiększające ryzyko amputacji nogi).

„Są to osoby, które z pozoru są zdrowe, a leczymy je intensywnie po to, by za 20 lat były nadal w dobrym stanie i nie miały powikłań” – zaznaczył prof. Czupryniak. Dodał, że u chorych ze zniszczonymi przez cukrzycę naczyniami krwionośnymi, po zawale czy udarze, unika się już intensywnego obniżania poziomu glukozy we krwi.

„W diabetologii nie ma jednego prostego postępowania – trzeba indywidualnie dobierać leczenie dla każdego pacjenta, zwłaszcza, że cukrzyca typu 2 nie jest wywołana tylko jedną przyczyną” – podkreślił diabetolog.

Prof. Sieradzki ocenił, że w Polsce trudno jest wdrażać ambitne standardy w zakresie farmakoterapii chorych na cukrzycę typu 2, ze względu na ograniczenia refundacyjne.

„Z nowoczesnością leczenia jest u nas kiepsko. Nie spełniamy ani polskich, ani europejskich, ani amerykańskich zaleceń odnośnie możliwości stosowania terapii. U chorych z nowo zdiagnozowaną cukrzycą możemy stosować stare leki - głównie metforminę oraz pochodne sulfonylomocznika, które generują przyrost masy ciała i powodują częste hipoglikemie (tj. niedocukrzenia – PAP)” – powiedział.

Dodał, że wciąż nie są refundowane tzw. inteligentne leki przeciwcukrzycowe, jak leki inkretynowe czy flozyny (powodujące wydalanie glukozy wraz z moczem), które nie generują hipoglikemii i nie powodują tycia, a niektóre nawet sprzyjają chudnięciu.

Dr Krzysztof Chlebus z I Kliniki i Katedry Kardiologii Klinicznego Centrum Kardiologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego zwrócił uwagę, że hipoglikemia jest groźna dla życia pacjenta. Rocznie z jej powodu umiera w Polsce ok. 2 tys. osób. Jest również kosztowna dla państwa – koszty hipoglikemii w naszym kraju oszacowano ostatnio na 30 mln rocznie, ale według dr. Chlebusa mogą one być nawet dwukrotnie wyższe.

<< < 1 2 > >>

comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!