Głos pacjenta. Inseminacja od A do Z

4 paź 2015 r.

Fot. Shutterstock

Inseminacja trwała chwilę. Lekarz pokazał mężowi fiolkę z przygotowanym nasieniem, aby jeszcze raz potwierdzić, że nie zaszła pomyłka... - jak wygląda inseminacja krok po kroku z punktu widzenia pacjentki? Relacja z przygotowań i zabiegu.

Na początku cyklu (2. dzień lub inny, najlepiej kiedy występuje obfite krwawienie) musiałam zrobić USG narządów rodnych. Kiedy lekarz ocenił, że wszystko w porządku, nie pojawiły się żadne torbiele ani nic budzącego niepokój, przepisał mi lek Femara.

Femarę brałam od 3 do 6 dnia cyklu (cztery tabletki, można je było brać też w dniach 2-5, ale 2 dnia nie zdołałam ich kupić)

10. dnia cyklu poszłam na kontrolne USG. Wykazało, że mam dwa pęcherzyki: 14,5 mm oraz 15,5

12 dnia cyklu (ok. 10  rano)  badania hormonalne oraz kolejne kontrolne USG.
Bardzo wysoki poziom estradiolu potwierdził, że są dwa pęcherzyki, USG także. Oba miały po 19 mm. Lekarz polecił na miejscu zrobić zastrzyk (Gonapeptyl, dwie dawki). Obliczył, że za ok. 36 godz. po zastrzyku nastąpi owulacja. Inseminację wyznaczył na następny dzień (na kilka godzin przed owulacją).

13. dzień cyklu. Godz. 18.00. Na USG pęcherzyki nadal widoczne. Lekarz powiedział, że owulacja nastąpi najprawdopodobniej w nocy. Zapomnieliśmy w wrażenia zapytać jakiej wielkości są pęcherzyki.

Inseminacja trwała chwilę. Lekarz pokazał mężowi fiolkę z przygotowanym nasieniem, aby jeszcze raz potwierdzić, że nie zaszła pomyłka. Sama inseminacja trwała krótko. Lekarz za pomocą miękkiego cewnika przeniósł nasienie w głąb jamy macicy. Lekkie ukłucie, prawdopodobnie w momencie, kiedy lekarz  "wystrzyknął" nasienie  z cewnika. Może w nomenklaturze medycznej ta czynność nazywa się inaczej, z mojego punktu widzenia lepiej tego nie potrafię opisać. Potem kazał mi chwilę poleżeć. Ale naprawdę tylko chwilę. Żaden kwadrans. Nie jestem pewna, czy minęło chociaż 5 minut.

A potem powiedział, że mogę wstać, biegać, pływać, uprawiać sporty. I mam brać kwas foliowy. Zalecił także, aby od tego momentu kochać się jak najczęściej przez najbliższe 2-3 dni. Przed oddaniem nasienia musieliśmy mieć 2-4 dniową abstynencję.

14. dzień cyklu. Rano zobaczyłam na bieliźnie kroplę krwi. To może być oznaka pęknięcia pęcherzyka albo skutek inseminacji. 

15. dzień cyklu. Od tego dnia mam brać luteinę, 3 razy dziennie, pod język.

Dziś (18. dzień cyklu) oczywiście nie mam żadnych podstaw, aby coś zgadywać, coś przeczuwać.

23. dzień cyklu (to jeszcze przede mną). Nie wiem dlaczego tak szybko, ale właśnie wtedy mam iść zrobić badanie b-HCG. Pewnie to nie jest standard (tak wcześnie), ale akurat zaczynają się święta, tzn. weekend i wigilia, więc albo lekarz jest tak niecierpliwy jak ja albo chce mieć po prostu spokojne święta... :)

Robienie testu z krwi albo (prościej, bo w domu w każdej chwili) z moczu nie ma wcześniej najmniejszego sensu, ponieważ zastrzyk który brałam (i wszystkie inne przepisywane na pęknięcie pęcherzyka) to burza hormonów, która może zafałszować wyniki. W każdą stronę. 

Stan psychiczny (w związku z wiadrem hormonów, które zjadam) - bardzo dobry.  To nie jest abstrakcyjny problem. Po Clostilbegycie byłam bardzo nerwowa, skora do kłótni. Lek działał (pęcherzyki rosły), ale awantruwałam się na każdym kroku. O wszystko. 

Nie ponosimy odpowiedzialności za informacje zawarte w relacji. Komenatrze w artykule są osobistymi opiniami autora. 

Chcesz opowiedzieć swoją historię? Podzielić się doświadczeniami? Napisz do nas na adres redakcja(at)dobrebadanie.pl


comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!