Budząca się szkoła, czyli rewolucja w edukacji

22 kwi 2015 r.

Okładka książki "Budząca się szkoła" Margret Rasfeld, Stephan Breidenbach.

Koniec z testami egzaminacyjnymi, wkuwaniem faktografii i odbębnianiem nudnych lekcji w szkole. To droga donikąd – twierdzą prof. Stephan Breidenbach i dyrektorka berlińskiej szkoły Margret Rasfeld w książce „Budząca się szkoła”, która ukazała się w Polsce.

Książka pod niemieckim tytułem „Schulen im Aufbruch” wywołała duże zainteresowanie, gdy wydano ją w Niemczech w 2014 r. U naszych sąsiadów dobrze znani są również jej autorzy. Margret Rasfeld oraz wykładowca akademicki Stephan Breidenbach byli ekspertami programu „Jak będziemy się uczyć?”, który realizowano pod patronatem kanclerz Angeli Merkel.

Oboje od wielu lat krytykują dominujący wciąż system edukacji, uważając, że jest on zupełnie nieprzystosowany do nowych potrzeb i wyzwań cywilizacyjnych oraz społecznych. W ich ocenie współczesne szkolnictwo jest reliktem XX w. i wymaga gruntownej reformy.

„Od dzieci wymaga się dużo. Ale czy wymagamy tego, czego powinniśmy” – zastanawiają się autorzy książki „Budząca się szkoła”. Dzieci boją się szkoły i często „nie chcą tam wracać”. Są pod ciągłą presją, już po ukończeniu drugiej klasy szkoły podstawowej wiedzą, że muszą się dostać do gimnazjum. Potem jest już tylko gorzej. Wszystkiemu winne jest wczesne ukierunkowanie na sukces, co ma zresztą negatywny wpływ na całe życie rodzinne.

Niezadowoleni są również nauczyciele, zniewoleni przepisami i biurokracją, a chcieliby wziąć większą odpowiedzialność za nauczanie. Nie można powiedzieć, że w edukacji nic się nie dzieje, jednak podejmowane reformy są wciąż niewystarczające. Konieczne są zupełnie nowe idee – uważają Margret Rasfeld oraz Stephan Breidenbach.

Nawołują, by zerwać z nastawieniem edukacji na to, żeby dzieci tylko dużo wiedziały. Ważniejsze jest, żeby były dobrymi, odpowiedzialnymi i mądrymi ludźmi. Zamiast rywalizacji bardziej potrzebna jest współpraca, więź jest ważniejsza od podziałów, a szacunek i uznanie mają taką samą wartość jak treść nauczania i krytyczny umysł. Tego również trzeba uczyć.

W szkole utworzonej w 2007 r. w Berlinie przez Margret Rasfeld oprócz matematyki i biologii są również takie przedmioty jak odpowiedzialność i wyzwania. Dzieci powinny uczyć się z zainteresowaniem, a nie z przymusu i powinny znaleźć sens w tym, co robią. A zadaniem nauczycieli jest, by wzbudzić w nich wewnętrzną motywację.

Margret Rasfeld oraz Stephan Breidenbach twierdzą, że wiedzą, jak to zrobić. Zapraszają do współpracy rodziców, plany lekcyjne tworzy się wspólnie z uczniami podczas rad pedagogicznych. Każda szkoła powinna jednak szukać własnych rozwiązań, nie ma gotowych wzorców.

Dr Marzena Żylińska z Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych w Toruniu, współorganizatorka europejskiego projektu „Zmieniająca się szkoła”, twierdzi, że również w Polsce próbuje się wprowadzać do szkół nowe idee. „W wielu placówkach realizowane są wspaniałe projekty” – twierdzi we wstępie do książki „Budząca się szkoła”.

W wydanej niedawno książce „Miejmy odwagę uczyć i wychowywać!” warszawski pedagog z ponad 20-letnim stażem Joanna Białobrzeska pisze, że młodzi nie buntują się tak bardzo przeciwko uczeniu się czy wymaganiom, najbardziej doskwiera im postawa nauczycieli. „Poszukują autorytetu: nauczyciel wymagający, ale sprawiedliwy, przyjacielski, ale nie kumpel, mądry, ale niezarozumiały, inteligentny, ale umiejący się przyznać do błędów, dowcipny, ale nie błazen” – podkreśla.

Dr Żylińska uważa, że zanim będzie można wprowadzić w edukacji innowacje, najpierw trzeba rozluźnić biurokratyczny gorset, w którym tkwią nasze szkoły. (PAP)


comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!