Wystawa poświęcona osobom, które doświadczyły udaru mózgu

29 kwi 2015 r.

Fot. Shutterstock

Wystawę przedstawiającą portrety i historie osób, które doświadczyły udaru mózgu, otwarto w środę w na terenie Manufaktury w Łodzi. Ekspozycja zawiera informacje o profilaktyce, leczeniu i rehabilitacji po udarze.

Na plenerowej wystawie można zapoznać się z autentycznymi historiami pacjentów, którzy doznali udaru. "Bardzo dobrze, że pacjenci mają odwagę opowiadać o swoim życiu i o tym, jak ono wygląda po przebytym udarze" - powiedziała PAP łódzki wojewódzki konsultant d.s. neurologii dr Bożena Adamkiewicz.

Neurolog podkreśliła, że ryzyko udaru zwiększają czynniki takie jak nadciśnienie, cukrzyca, otyłość, niezdrowy tryb życia, zaburzenia rytmu serca. „Jeśli te czynniki nas dotyczą i nic z nimi nie robimy, musimy zdawać sobie sprawę, że jesteśmy w grupie wysokiego ryzyka zachorowania na udar mózgu” - podkreśliła.

Udar mózgu jest trzecią – po chorobach serca i nowotworach – przyczyną śmierci i pierwszą przyczyną niepełnosprawności osób dorosłych. Według Adama Sigera z łódzkiej Fundacji Udaru Mózgu, która zorganizowała wystawę, co roku udar dotyka w Polsce 70 tys. osób, z których 30 tys. umiera.

W Centrum Profilaktyki i Leczenia Udarów szpitala im. Kopernika w Łodzi, którym kieruje dr Adamkiewicz, co roku przyjmowanych jest ok. 500 pacjentów po udarach krwotocznych i niedokrwiennych – ten drugi występuje częściej i stanowi 80 proc. wszystkich udarów. Częstość zachorowania rośnie z wiekiem i jest związana m.in. z występowaniem nadciśnienia, hipercholesterolemii czy miażdżycy dużych naczyń.

Alicja z Pabianic, której historia prezentowana jest na wystawie, doznała udaru dwa lata temu w wieku 57 lat. "Do choroby przyczynił się silny stres; w niedługim odstępie czasu zmarli moi rodzice, a potem córka. Po udarze spędziłam cztery miesiące w szpitalu" - powiedziała. Rehabilitacja w przypadku Alicji trwa, bo utrzymanie samodzielności wymaga codziennych samodzielnych ćwiczeń. Przed udarem prowadziła kwiaciarnię, obecnie - mimo że układanie bukietów zajmuje jej o wiele więcej czasu niż kiedyś – nadal zajmuje się florystyką w ramach hobby i rehabilitacji.

Mitom, że udar spotyka tylko osoby starsze, przeczy historia 31-letniej Katarzyny, która doznała go 7 lat temu w Holandii. Pacjentka podejrzewa, że do choroby przyczyniło się przepracowanie – pracowała w fabryce, po godzinach dorabiając sobie w restauracji – a także palenie papierosów, alkohol, tabletki antykoncepcyjne. Po udarze kobiecie groziła amputacja ręki. Udało się ją uratować. Powrót do normalnego życia trwał trzy lata. Obecnie Katarzyna pracuje przy biurku i stara się być aktywna, ale nie może już np. powrócić do lekkoatletyki, którą uprawiała przed udarem.

"Jedna trzecia pacjentów po udarze nigdy nie będzie samodzielna i będzie wymagała pomocy osób trzecich. Tyle samo uzyskuje poprawę wystarczającą do wykonywania podstawowych czynności życiowych. Jedna trzecia wraca w pełni do trybu życia prowadzonego przed udarem" - podkreśliła Adamkiewicz.

Dodała, że w przypadku zaobserwowania objawów udaru najważniejsze jest jak najszybsze wezwanie pogotowia. Najczęstsze objawy to: niedowład lub porażenie mięśni po jednej stronie twarzy, zaburzenia widzenia, zaburzenia mowy (trudności z wypowiadaniem słów, "bełkotliwa mowa"), jednostronne osłabienie siły mięśniowej kończyn górnych lub dolnych, utraty równowagi i zawroty głowy.

"Czas kiedy możemy włączyć najskuteczniejsze w udarze niedokrwiennym leczenie trombolityczne jest bardzo krótki – to ok. 4,5 do 6 godzin. Dzięki niemu jeden na siedmiu pacjentów jest wyleczony. Gdy nie możemy zastosować tego leczenia mamy do wyboru kwas acetylosalicylowy, którego skuteczność jest dużo mniejsza, bo powoduje wyleczenie jednego na kilkudziesięciu pacjentów" - zaznaczyła Adamkiewicz.

Zdaniem neurolog, pacjenci często zmniejszają swe szanse na wyleczenie, ponieważ odwlekają w czasie wezwanie pogotowia. "Statystycznie co piąty pacjent powinien kwalifikować się do leczenia trombolitycznego. Są w Polsce ośrodki, które nie mogą zakwalifikować do niego nawet kilku procent spośród chorych trafiających do nich z udarem. Dlatego akcje uświadamiające, że udar jest stanem zagrażającym życiu, muszą być regularnie powtarzane” - podkreśliła. (PAP)


comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!