Odwrócony łańcuch dystrybucji leków

9 gru 2014 r.

Fot. Shutterstock

Odwrócony łańcuch dystrybucji leków to nielegalny proceder polegający na wywożeniu z Polski leków do zagranicznych hurtowni. Wynika to z faktu, że rynek farmaceutyczny zdominowany jest przez przedsiębiorców, którzy liczą na zysk ze sprzedaży trudno dostępnych leków, nie dbając o dobro pacjentów w Polsce. Sprawą zajmuje się obecnie resort zdrowia.

Główny Inspektorat Farmaceutyczny chce doprowadzić do tego, żeby nakładać dotkliwe sankcje administracyjno-finansowe, aż proceder przestanie być opłacalny dla firm. Problem ten nie dotyka tylko Polski, ale też krajów Unii Europejskiej, które zmagają się z procederem wywozu leków dłużej i mają sprawdzone sposoby na zmniejszenie, ale nie eliminację tej patologii.

Reeksport leków jest znany także z tej dobrej strony – niektóre partie muszą zostać wycofane z rynku ponieważ np. mają jakąś wadliwą serię. Wtedy uzupełnia się braki dostawami z innych rynków europejskich. Odwrócony łańcuch dystrybucji polega na prowadzeniu podwójnej księgowości, skupowaniu przez przedsiębiorcę konkretnych leków, które są eksportowane poza nasz kraj, gdzie są sprzedawane z dużo większym zyskiem. W ten sposób polscy pacjenci pozbawieni są środków leczniczych, zwłaszcza tych objętych refundacją NFZ-tu. Tę trudną do wykrycia sytuację próbuje namierzyć policja, urzędy kontroli skarbowej i prokuratura.

Lista brakujących leków

Jakie leki najczęściej wchodzą w nielegalny obrót? Niestety te najbardziej „popularne” jeśli chodzi o liczbę osób cierpiących na choroby to leki (zwłaszcza nowej generacji) przeciwzakrzepowe, przeciwcukrzycowe oraz niektóre leki onkologiczne i leki na astmę. Problem najsilniejszy jest zwłaszcza w Wielkopolsce, gdzie niedostępne są powoli takie środki lecznicze jak clexane, fraxiparine, zoladex. Są to też często leki ratujące życie i takie, które nie mają swoich zamienników – na liście leków deficytowych sporządzonej przez Naczelną Izbę Aptekarską znalazło się aż 200 pozycji (nie ma podanych jednak nazw poszczególnych leków).

Pacjent bez leku bezradny

Lek, który kosztuje w Polsce 100 zł,  w Niemczech sprzeda się cztery razy drożej. Jeśli ktoś potrzebuje leków na „CITO” to jedynym wyjściem wydaje się zrobić „wypad” za granicę i zaopatrzenie się w zapas o wiele droższych leków tam na miejscu. Nie każdy jednak, a właściwie zdecydowana większość z nas, nie może pozwolić sobie na takie luksusy. Innym wyjściem jest spacerowanie od apteki do apteki w naszej dzielnicy, miasteczku, mieście, a czasem i województwie, i szukanie brakujących środków medycznych. W większości przypadków nie można nic zarzucić aptekarzom, którzy starają się ściągać dla pacjentów leki – warto pytać o taką możliwość swoich farmaceutów. I czekać na ustawę mającą ukrócić nielegalną dystrybucję leków.


comments powered by Disqus

Nasz serwis używa cookies. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym i że wyrażasz zgodę na ich używanie. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w swojej przeglądarce. Więcej o plikach cookies w Polityce prywatności

PUBLIC !!